Kiedy życie boli………

mgr Teresa Hajda - psycholog szkolny

 

Młodość jest najpiękniejszym czasem w życiu. Tak zwykle mawiają dorośli i chętnie przywołują wspomnienia pierwszych przyjaźni, wielkich miłości, z nostalgią wspominają szkolne psikusy, czas wakacji i beztroski. Czy jednak wspomnienia ich nie mylą? Czy ten czas jest naprawdę taki spokojny, idylliczny i pozbawiony trosk? Chyba nie… W trakcie przeżywania młodości nie wszystko jest tak piękne, a jasne kolory mieszają się nierzadko z ciemnymi. Psycholodzy przestrzegają przed bagatelizowaniem problemów młodych, pokazują, że tylko pozornie jest to najbardziej słoneczny okres w życiu. Młodzież zmaga się bowiem z wieloma problemami, coraz powszechniejsze są zaburzenia nastroju, myśli autodestrukcyjne, samookaleczenia, będące skutkami zaburzeń depresyjnych wieku dojrzewania.

Czym jest depresja? Jakie czarne chmury przesłaniają nam uroki młodości? Depresja to, najogólniej mówiąc, zespół zaburzeń psychicznych dotyczących nastroju, tj. obniżenie nastroju, obniżenie tempa działania i myślenia, lęki, czasami objawy somatyczne. Pytamy często, skąd bierze się ten smutek młodości, dlaczego młode życie boli?

Gwałtowne zawirowania biologiczne i burza hormonalna odbijają się w postaci niepokoju, wzmożonej drażliwości, agresji nieokreślonych tęsknot, buntu przeciwko światu dorosłych, którzy nie rozumieją młodego człowieka. Czas dojrzewania jest okresem chaosu emocjonalnego, miłość przeplata się z nienawiścią, agresja z lękiem, uczuciowy niepokój sprzyja powstawaniu skrajnych wahań nastroju. Pod wpływem chwilowego, ale silnego obniżenia nastroju, niepowodzenia, krytyki otoczenia, odrzucenia – realnego albo wyimaginowanego – przez rówieśników może dochodzić do prób samobójczych, samookaleczeń i psychicznej dezintegracji.

W dzieciństwie świat jest prosty i stabilny. Wokół są dorośli, którzy trochę za nas myślą, mówią nam, co robić, co jest dobre, a co złe. W czasie dojrzewania i kształtowania swojej dorosłości ten bezpieczny grunt przestaje być wystarczający. Młody człowiek musi na nowo siebie określić, ukształtować własną, dorosłą tożsamość. Młodość to czas przeobrażeń, przemiana pisklęcia w dorosłego ptaka. Wzrasta krytycyzm wobec dorosłych, oprócz ich zalet zaczynamy widzieć wady, rodzi się postawa buntu, zaczynamy krytykować rodziców, bo przecież my wiemy lepiej, a niepowodzenie naszych „nieopierzonych” jeszcze teorii wywołuje znów poczucie winy. I tak w kółko. Pojawiają się nowe pytania: „jaki jestem?”, „kim jestem?”. Obraz samego siebie jest jeszcze nieukształtowany. Świat wydaje się czarno-biały. Wystarczy czasami drobne niepowodzenie, by wszystko się załamało i świat legł w gruzach. Wtedy pojawia się czarna rozpacz i brak poczucia sensu.

Obraz młodzieńczych depresji jest bardzo różnorodny, smutek i niepewność manifestują się w różny sposób. Trzeba dużego wysiłku, by przejść przez wszystkie klęski i porażki młodości. Zdarza się więc, że młody człowiek nie radzi sobie z nowymi wyzwaniami, nie rozumie sam siebie, staje się apatyczny, zaniedbuje się w nauce, potrafi bezczynnie godzinami siedzieć w domu albo przed komputerem, uciekając w wirtualny świat, nic go tak naprawdę nie interesuje, nie ma siły i narzędzi, aby zmierzyć się z trudnościami.

Obok takiej apatycznej postawy często pojawia się buntownicza forma depresji młodzieńczej, która jest zaostrzeniem normalnie występującego w tym wieku buntu przeciw starszemu pokoleniu. Lęk, niepewność, nieporadność życiowa i smutek przybierają maskę agresji i impulsywnych reakcji. Czasami  mają postać „cichej agresji”, tj. przyjmowania postawy biernego oporu, cichego robienia na złość, upartego przeciwstawiania się naciskom otoczenia. Najczęściej jednak agresja nie może być wyładowana na zewnątrz i gromadzi się w środku, przybierając różne formy: autoagresji, samookaleczania, niszczenia samego siebie, używania narkotyków, picia alkoholu, lekceważenia obowiązków.

Jeszcze inna postać młodzieńczej depresji to rezygnacja. U jej podstaw leży brak wiary w siebie. Zbyt duża rozbieżność między marzeniami a tymczasowymi możliwościami prowadzi do rezygnacji z realizowania wymarzonych planów życiowych, z miłości, ze swoich zainteresowań. Rodzi się strach przed porażką. Młody człowiek próbuje wejść w życie po linii najmniejszego oporu, poddając się biernie, bez walki o swoją przyszłość.

Z pewnością młodość byłaby łatwiejsza do zniesienia, gdyby nie towarzyszyła jej ogromna chwiejność emocjonalna wynikająca z hormonalnego przestrojenia. Wahania nastroju powodują, że młodzi potrafią popadać ze skrajności w skrajność: od gwałtownego buntu i poczucia mocy momentalnie przechodzą do bolesnego odczuwania swojego życia, wyolbrzymiania kompleksów i niedostatków.

Oczywiście, to wszystko, o czym wspomniałam, nie musi oznaczać, że każdy z nas doświadcza w młodym wieku depresji. Aby mówić o depresji, objawy muszą być nasilone i trwać dostatecznie długo. Jednak często lekceważymy pierwsze symptomy. Uważamy, że zmniejszenie zainteresowań, zahamowanie psychoruchowe, agresja, nadmierna wrażliwość na krytykę i odrzucenie, unikanie szkoły, wyobcowanie, problemy z nauką, koncentracja uwagi, niskie poczucie własnej wartości to nic innego, jak przejawy złej woli, nieuzasadniona histeria i lenistwo. Depresja jednak nie jest wymysłem, to poważna choroba, która wymaga specjalistycznego leczenia. Narasta powoli i niepostrzeżenie. Stopniowo obniża się nastrój, bunt niczego nie zmienia, człowiek staje się bierny i apatyczny, izoluje się od innych, szuka samotności i traci zainteresowanie walką o siebie.

Co więc możemy zrobić, żeby młody człowiek, potykając się o życie, potrafił podnieść się i wędrować dalej? Na pewno wymaga to pracy i chęci obu stron – młodych i starszych. Oto kilka wskazówek, jak pomóc młodzieży pokonać problemy okresu dojrzewania.

 

Rodzicu, nauczycielu, opiekunie!

 

  • Staraj się zrozumieć młodego człowieka i burze, jakie nim targają. Staraj się wejść w jego świat.
  • Przypomnij sobie swoje młode lata, czy naprawdę było tak różowo?
  • Nie zostawiaj młodego człowieka samego, on potrzebuje wsparcia (choć często sam o tym nie wie), dowartościowania, stabilnego gruntu norm i zasad, po którym uczy się dopiero stąpać.
  • Nie lekceważ niepokojących sygnałów. Bunt, agresja, czy apatia często są wołaniem o pomoc: „zainteresuj się mną!”
  • Nie mów młodemu człowiekowi: „nie martw się, nie przesadzaj, wszystko będzie dobrze”. To nie pomaga, tylko irytuje.
  • Dawaj konkretne wskazówki, małe drogowskazy, bo młodość to jest taka gra w podchody, jeśli będziemy zostawiać „strzałki” w dobrym kierunku, jest duża szansa, że młody człowiek trafi do celu.
  • Naprowadzaj młodego na przyszłość.
  • Przytul i daj nadzieję w trudnych chwilach.

 

Młody człowieku!

 

  • Próbuj zrozumieć sam siebie.
  • Nie izoluj się, odejdź czasami od komputera i posmakuj realnego świata, zakosztuj przyjaźni, miłości, radości bycia z innymi.
  • Wykorzystaj swój krytycyzm, uczyń ze słabości siłę i spójrz krytycznym okiem wokół siebie i na siebie. Siła i mądrość są w Tobie, trzeba im tylko pomóc wyjść z ukrycia.
  • Nie bój się dzielić swoim smutkiem, troskami, wątpliwościami i frustracją. Wokół Ciebie jest bardzo wiele życzliwych osób.
  • Staraj się uwierzyć tym, którzy przeszli przez to „piekło zwane młodością”, jak obrazowo ujęła to jedna z pisarek. Daj wiarę doświadczeniu, że ogień parzy, a narkotyki i alkohol zabijają.
  • Żyj w realnym świecie, wirtualny jest sztuczny, a Ty przecież chcesz żyć naprawdę.
  • Podziękuj codziennie Panu Bogu za to, że jesteś i pamiętaj, że młodość to nie koniec drogi, ale początek.