Zawody narciarskie

Parking pod lodowiskiem, godzina 05.50. Ciemno, wieje wiatr, a co gorsze, pada deszcz. Większość zadaje sobie pytanie: po co jechać na zawody? Spokojnie pakujemy sprzęt do autokarów i ruszamy w drogę do Zwardonia. 

Na szczęście w okolicach Bielska-Białej przejaśnia się, jest dobrze. W końcu dojeżdżamy na parking. Śniegu dookoła brak. Organizator informuje nas, że do stoku pieszo 3 minuty. Zabieramy sprzęt na plecy i idziemy.

Stok nie wygląda zachęcająco. Wąsko, przetarcia, mokry śnieg. Zawodnicy ociągają się z zakładaniem sprzętu. Mateusz siedząc na leżaku mówi mi, że ma książkę, to sobie poczyta.

Pierwsi zawodnicy jednak decydują się na sprawdzenie stoku. Okazuje się, że jest całkiem nieźle. Do nich dołączają pozostali. 

Zawody rozpoczynają się w samo południe przejazdem snowboardzistów.  Olga płynnie pokonuje trasę slalomu, uzyskując najlepszy czas. Potem startowali chłopcy. Hubertowi zabrakło zaledwie 0,30 s do miejsca trzeciego.

Kolej na narciarzy. Cięte skręty w pozycji zjazdowej pozwoliły na zajęcie pierwszych trzech nieparzystych miejsc. Oskar -pierwsze, Mateusz -trzecie, Hubert  -piąte.

Po dekoracji najlepszych pakujemy się do autokarów. Zaczyna padać deszcz, ale my już jesteśmy wewnątrz. Przed nami co najmniej godzina drzemki. 

Kolejne zmagania już 8 lutego, na które serdecznie zapraszam. Nie ma się czego obawiać. Liczy się tylko dobra zabawa.